piątek, 9 stycznia 2009

Lutefisk




Inna nazwa to „ryba mydlana". Najpierw solony i suszony na wietrze dorsz, potem moczony w wodzie i wreszcie poddany ługowaniu węglanem potasu (uzyskiwanym niegdyś z popiołu drzewnego), zmienia swoją konsystencję na galaretowato-mydlaną. W procesie ługowania proteiny ulegają częściowemu rozkładowi na krótsze łańcuchy, a tłuszcz nie jełczeje, przyjmując postać jadalnego mydła. Tak spreparowane rybie mięso gotuje się krótko na parze lub piecze w folii. Co ciekawe, zapaszek jest tak intensywny, że wszelkie użyte naczynia, deski, noże i powierzchnie, z którymi stykała się „mydlana ryba", trzeba jak najszybciej umyć i spłukać octem. Nie wolno używać srebrnych sztućców ani zastawy, bo wysoka zasadowość i uwolnione atomy siarki natychmiast wchodzą w reakcję i niszczą powierzchnie platerów. W Norwegii lutefisk był kiedyś daniem powszednim w zimie, dziś uświetnia wielkie uroczystości i traktowany jest jak dobro narodowe. Serwuje się go także na zimno z zielonym groszkiem, smażonym wędzonym boczkiem i zielonym koprem. Dobrze smakuje z zimnym mlekiem, zaś uczulonym na nabiał poleca się mocny akvavit.
W Norwegii podczas Wigilii podaje się żeberka wieprzowe (po norwesku Ribbe) i gotowane mięso owcze (po norwesku pinnekjøtt) lub specjalne danie przygotowane z solonej oraz gotowanej ryby (która wcześniej leżała w ługu sodowym przez 2-3 dni), którą następnie podaje się z boczkiem. Potrawa ta nosi nazwę Lutefisk.

3 komentarze:

  1. kupiłem ta rybe nieswiadomie i gorszego gowna w ytciu nie widziałem

    OdpowiedzUsuń
  2. może to dobro narodowe jak nasz kisiel owsiany na Wigilię?? wstrętny, ale trzeba zjeść!

    OdpowiedzUsuń
  3. mała uwaga: ribbe to jest boczek, a pinnekjøtt to żeberka. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń